19 stycznia 2011

Holandia - Amsterdam

Amsterdam. Multikulturowe miasto, gdzie sacrum łączy się z profanum, a na 130km² znajdzie się miejsce dla każdego. 















Miasto zbudowane jest wokół koliście je otaczających kanałów, a jest ich ponad sześćset. Wieczorna wycieczka łódką pozwala poznać miasto od strony wody, zachwyca widokiem oświetlonych kamienic, które malowniczo kładą się na wodzie. Stateczki odpływają zazwyczaj co godzinę z przystani w centrum miasta, np. przy Centraal Station, nieopodal gigantycznego parkingu dla rowerów :o









To właśnie tutaj obejrzeć można dzieła van Gogha i Rembrandta, roznegliżowane panie w oświetlonych witrynach, rozsmakować się w niemal każdej kuchni świata, legalnie spalić lolka, kupić cebule czarnych tulipanów, napić dobrej kawy, zamieszkać na barce, śmigać wesoło rowerem i zajadać śledzie : )






Zamieszkać na barce to mega frajda! Łodzie są w pełni wyposażone. Poranna jajecznica i buła z serem  smakują wybornie, śpi się spokojnie, sporadycznie przepływają stateczki wycieczkowe - turyści radośnie machają, jak do tubylców, a barka przyjemnie się kołysze :) Na mostku kapitańskim siorbiąc herbatkę można pograć w statki, planować dalsza marszrutę czy zatopić się w "Dziennikach" Anny Frank. Wrażenia niezapomniane.

Polecam biuro CityMundo http://amsterdam.citymundo.com/
Każdą z barek można dokładnie obejrzeć na filmie umieszczonym na YouTubie, wiec dokładnie wiadomo co i o jakim standardzie się wynajmuje.




Amsterdam ArenA i Ajax Muzeum - nawet jeśli nie jest się fanem futbolu, ten nowoczesny stadion z rozsuwanym dachem trzeba zobaczyć!
Adres: Arena Boulevard 29, dojazd żółtym metrem 54, stacja: Strandvliet/Arena
zwiedzanie od 10:00 do 18:00 oprócz dni meczowych






W Domu Rembrandta (Rembrandthuis), w którym mieszkał w latach 1639-1659, można poznać tajniki tworzenia i przechowywania farb, spróbować sił w litografii oraz odkryć ze zdumieniem, że facet spał w ... szafie :)
Adres: Jodenbreestraat 4, od 10:00 do 17:00, ndz. 13:00-17:00, dojazd T 9 lub 14, M 51,53,54 (stacja: Waterlooplein)





Wszak by obejrzeć "Straż nocną" , najchętniej oglądane dzieło Rembrandta, zwane też "Wymarsz Strzelców" lub "Kompania Fransa Banninga Cocqa i Willema van Ruytenburcha" należy udać się do Rijksmuseum. Tam też czeka urocza "Mleczarka" Jana Vermeera.
 Adres: Stadhouderskade 42, od 10:00 do 18:00, pt do 20:30, dojazd T 2 lub 5, przystanek Hobbemastraat.

Tuż obok znajduje się Van Gogh Museum mieszczące ok. 200 obrazów, ponad 550 rysunków, listy do brata Theo oraz obrazy innych malarzy epoki van Gogha. 
Czynne od 10:00 do 17:30, pt do 22:00

Gdy zaschnie w gardle, naprzeciw, po drugiej stronie ulicy mieści się House of Bols, czyli muzeum wódki Bols. To właśnie na przedmieściach Amsterdamu w 1575r Lucas Bols rozpoczął destylację znanego alkoholu.
Czynne od 12:00 do 18:00, w pt do 22:00, w cenie koktajl i dwa shoty




Natomiast piwosze mogą poznać tajniki warzenia piwa w Heineken Experience, mieszczące się w starym browarze, w centrum miasta. W cenie 2 piwa i film w 4D.
Adres: Stadhouderskade 78, od pn - ndz 11:00 do 17:30, dojazd T 16, 24, 25







Dom Anny Frank (Anne Frank Huis) nikogo nie pozostawi obojętnym. Stara kamienica nieopodal kościoła Westerkerk mieści muzeum, niegdyś mieszkanie, w którym za ruchomym regałem z książkami znajduje się tajne przejście do niewielkich pomieszczeń na tyłach budynku. Tam w czasie wojny, przed nazistami ukrywała się Anna Frank, wraz z rodzicami, siostrą oraz czwórką przyjaciół. Po ponad dwóch latach, 4 sierpnia 1944r kryjówka została odkryta. Wszystkich wywieziono do obozów koncentracyjnych. Przeżył tylko Otto Frank, ojciec Anny. Po aresztowaniach, zanim mieszkanie zostało splądrowane, Miep Gies, która pomagała w ukrywaniu się Frankom i ich przyjaciołom, odnalazła i przechowała pamiętniki Anny. Po wojnie przekazała je ojcu Anny. W 1947r "Dzienniki Anny Frank" zostały wydane, następnie przełożone na wiele języków. W 1955r powstała sztuka, a cztery lata później film na jej podstawie pt. "Pamiętnik Anny Frank".






Dla wielbicieli ruchomych obrazków atrakcją będzie Theater Tuschinski. Stare kino z współczesnym repertuarem i eklektyczną architekturą. Założone w 1921r przez Abrahama Icka Tuszyńskiego, emigranta spod Łodzi. W czasie II w.św. zostało zamknięte, zaś sam Tuszyński został zamordowany w 1942r w Oświęcimiu.Obecnie działa pod szyldem wytwórni Pathé. http://www.pathe.nl/bioscoop/tuschinski





Bazar Albert Cuyp (Albert Cuypstraat) w dzielnicy Pijp, otwarty codziennie oprócz niedziel, choć najlepiej wybrać się w sobotę, przyciągnie każdego smakosza. Ogromne targowisko mieści ponad 260 stoisk. Wokół kuszą kolorowe stosy warzyw i owoców, świeże ryby i owoce morza, pyszne sery, smakołyki z całego świata, no i obowiązkowa buła ze śledziem i cebulą :) 








Pobudzony apetyt można zaspokoić w otaczających knajpkach z kuchnią etniczną albo wybrać się do Zeedijk, czyli amsterdamskiego Chinatown. Tam już nie sposób nie dać uwieść się oferowanym z całego świata pysznościom, mniam...! 


Stamtąd już niedaleko do Dzielnicy Czerwonych Latarni. Rozpięta między dwoma kościołami słynna Red Light District wieczorami otwiera swe lędźwia. Obowiązuje zakaz robienia zdjęć i wzmożona uwaga na kieszonkowców. Oprócz okien wystawowych z paniami i panami, liczne lokale rozrywkowe, kina porno, Muzeum Kondomów, coffee shopy i sklepy z wyuzdaną bielizną. Odważni i ciekawscy niech zapuszczą się nieco głębiej w małe, ciasne i ślepe uliczki - tak naprawdę wygląda dzielnica rozpusty.
Zaś tuż obok, dla kontrastu, mieści się kościół Oude Kerk - miejsce cudu z 1345r, często odwiedzane przez pielgrzymów. 



* Planując podróż samolotem warto polować na promocyjne loty do Eindhoven. Stamtąd spod lotniska, kilka razy dziennie kursują autobusy do Amsterdamu. Przejazd trwa 2 h 15 minut, autobus zatrzymuje się pod Centraal Station. 

* Nastawiając się na intensywne zwiedzanie, w informacji turystycznej (np. przy Centraal Station) warto kupić I Amsterdam Card. Karta uprawnia do darmowych przejazdów tramwajami i metrem, oferuje darmowe lub zniżkowe wejścia do wybranych muzeów, rejs łódką po kanałach, zniżki w restauracjach, kawę i ciastko we wskazanych punktach. Ważna 24, 48 lub 72 godziny. Otrzymuje się przewodnik, kartę elektroniczną uprawniającą do zniżek oraz papierowy bilet do komunikacji miejskiej, które należy mieć zawsze przy sobie.

* Co jeszcze można zobaczyć:
- interaktywne Centrum Nauki NEMO
- Magere Brug - zwodzony most, zbudowany w 1670r, jeden z najpiękniejszych w mieście
- Icebar XtraCold 4D (adres: Amstel 194-195, lodowy bar, w cenie wstępu odzież, dwa lodowe koktajle i beznadziejny film 4D)
- plac Dam w centrum miasta - miejsce spotkań młodych ludzi z całego świata, mieści też Pałac Królewski, Muzeum Figur Woskowych oraz hotel Krasnapolski (mijając hotel po lewej stronie, wchodząc w wąską uliczkę znajdziemy najlepsze coffee shopy)
- malownicza dzielnica Jordaan - mieści wiele pubów i kawiarni, w których zwłaszcza wieczorami warto poczuć atmosferę miasta, ludzi i ich obyczaje.
- i jeszcze wiele, wiele atrakcji ...





13 grudnia 2010

Kreatywne gotowanie z Wojciechem Modestem Amaro

 Tym razem podróż kulinarna, która zarazem stała się spełnionym marzeniem o spotkaniu z człowiekiem niezwykłym. Wojciech Modest Amaro na nowo interpretuje kuchnię polską przy użyciu nowoczesnych technik nabytych podczas praktyk u Ferrana Adrii, Yannicka Alleno czy Rene Redzepi, korzystając przy tym z naszych rodzimych, często zapomnianych czy niedocenianych, naturalnych darów ziemi i produktów najwyższej jakości. A wszystko to w dążeniu do osiągnięcia kulinarnego absolutu. Jakich technik użyć, jakiej obróbce poddać dany produkt, jak łączyć i czym podkręcać dane smaki w kompozycji dania, aby wydobyć smak doskonały potrawy, a zarazem zachować wartości odżywcze i nadać jej efektownego wyglądu.
Tego wszystkiego mogłam się dowiedzieć i wypróbować podczas sześciogodzinnych warsztatów kulinarnych, na które może zapisać się każdy pasjonat, ciekawy świadomego, KREATYWNEGO gotowania. Bo, wg pana Wojtka, nie ma czegoś takiego jak kuchnia molekularna – jest natomiast kreatywne gotowanie.



 






W profesjonalnie wyposażonej kuchni, każdy mógł wszystkiego dotknąć, posmakować, wypróbować. W kuchni wolno wszystko, nie należy się tylko bać. Żadne pytanie nie pozostało bez odpowiedzi, pan Wojtek bardzo chętnie dzieli się wiedzą i doświadczeniem. Wspólnie przygotowaliśmy wszystkie dania. Amaro pokazywał możliwości i techniki także podpowiadając, jak ich namiastkę możemy przenieść do domowej kuchni. Bo to nie jest tak, że zaraz trzeba zamienić kuchnię w laboratorium, wstawić butlę z ciekłym azotem i w oparach dymu popisywać się przed rodziną magicznymi sztuczkami, bo tak się ta kuchnia kojarzy, azot jest dobry na wszystko :) i inaczej się nie da. Może nie da się przyrządzić wszystkich dań na domowym gruncie bez określonych sprzętów, ale można za to nabrać przekonania, że nie trzeba godzinami katować mięsa w piekarniku wysoką temperaturą, ani gotować warzyw w wodzie, pozbawiając ich witamin, faktury, koloru i smaku. Zamiast tego spróbować na domowy grunt przenieść metodę sous vide, czyli gotowania w próżni.
Zmianę przyzwyczajeń można przeprowadzić także już w momencie zapełniania lodówki, stawiając na wysokiej jakości produkty lokalne, organiczne, świeże. Bez oporów otaczamy się luksusowymi samochodami, drogimi meblami, wypasionymi chatami lub dążymy do ich posiadania. Jakie to dziwne, że w tym pędzie do wygody i luksusu często tak naprawdę zapominamy o sobie, jedząc, często nieświadomie, byle co, byle jak i byle gdzie. A przecież to, co jemy jest tak naprawdę najbliżej nas i nas samych stanowi. I tu docieramy do meritum - zmiany najpierw należy dokonać w sobie, bo podążając za mottem książki "Natura kuchni polskiej" - "...wszystko zaczyna się u źródła".

Wszystkich zainteresowanych warsztatami odsyłam na stronę Atelier Amaro: http://atelieramaro.pl/
Kolejne spotkanie już w styczniu : )
















Przy okazji kulinarnych podróży po Warszawie wypróbowałam i polecam:

* smacznie, domowo, niespiesznie, klimatycznie i swojsko: „Przegryź”, ul. Mokotowska 52
* nastrojowo, po grecku i pycha desery (spróbowałam wszystkich): „El Greco” ul. Grzybowska 9
* oraz - jako turystyczną ciekawostkę - śledzia z wódeczką w „Przekąski i zakąski – Bistro a'la Fourchette” ul. Krakowskie Przedmieście naprzeciw Pałacu Prezydenckiego. (10-tego każdego miesiąca jest tam szczególnie wesoło)

Choć przyznam, że po kuchennej rewolucji u Amaro tradycyjne gotowanie wydało mi się bez sensu...


24 października 2010

Egipt: Sharm el-Sheikh-Dahab-Blue Hole-Kair-Giza

Prawdziwy Egipt zaczyna się za murami hoteli.
Z dala od zatłoczonych plaż, namolnych handlarzy i opętanych turystów. 
Surowe krajobrazy, mundurowi o kamiennych wyrazach twarzy, smaczna kuchnia, dzikie wielbłądy, 
zjawiskowe rafy koralowe i piekielnie palące słońce.



Warto korzystać z ofert lokalnych biur podróży (sprawdziliśmy Aaba-Sharm: http://www.taniewycieczkisharm.com/ 
Polecam, bardzo fajne biuro, wycieczki dobrze zorganizowane, są punktualni i mają atrakcyjne ceny.



Quadem na pustynię najlepiej wybrać się po południu. Słońce już tak nie piecze, można obejrzeć zachód słońca, a najlepsza zabawa zaczyna się po zmroku, kiedy dziesiątki quadów i motocrossów zjeżdżają z całej pustyni do baz. 
Ryk silników, tumany kurzu, szalony pęd Twojej maszyny - właśnie dla tych chwil warto żyć ;)
Po prostu jedziesz i piszczysz z radości :D



Herbata u beduinów.
Warto kupić jakiś drobiazg, pyszną herbatę albo różę pustyni. 
Mamy pewność, że pieniądze trafiają bezpośrednio do tej rodziny. 
Uwaga! tutaj wyjątkowo zaciekle się nie targujemy.










Osady beduinów na pustyni. 
Ci tutaj na dłużej zapuścili korzenie.















Mekka płetwonurków - Dahab i Blue Hole.














Odwiedzając meczet należy zdjąć obuwie. Panie zasłaniają włosy, ramiona i nogi, jeśli wybrały się w szortach. 
Głośne debatowanie czy się do tych zasad zastosować czy nie jest nie na miejscu. Z takim nastawieniem wizytę lepiej sobie odpuścić, zwłaszcza, że nie jest obowiązkowa.




W Kairze budzi się dzień


















Nad brzegiem Nilu







 Giza